niedziela, 6 maja 2012

internet i bycie online ...

już nie jest dla mnie taką radością jak kiedyś, patrząc na Twój profil na FB, zerkając na czat - nie wiem czy odezwałbym się albo w ogóle - jak zareagował gdyby nagle przy Tobie zapaliłaby się zielona kropeczka - że jesteś online - choć widzę ze jesteś na FB - powiadomienia zdradzają Twoją obecność, wiem, że wiesz jak dodać konkretne osoby z czatu by nie widziały Ciebie na czacie - więc nie piszę, nie zaczepiam.

Jonathan Carroll "Zakochany duch"


Gdzieś w centrum miasta, które tkwi w każdym z nas, leży cmentarz starych miłości. Szczęściarze, zadowoleni ze swojego życia i z tego z kim je dzielą, przeważnie o nim nie pamiętają. Nagrobki są wyblakłe lub powywracane, trawa nieskoszona, wszędzie plenią się jeżyny i dzikie kwiaty. U innych miejsce to wygląda dostojnie i schludnie jak cmentarz wojskowy. Kwiaty podlano i ułożono, wysypane tłuczem ścieżki są starannie zagrabione. Widać ślady częstych odwiedzin.

Cmentarz większości z nas przypomina szachownicę. Niektóre pola są zaniedbane albo wręcz leżą odłogiem. Kto by sobie zawracał głowę nagrobkami – czy też miłościami, które pod nimi spoczywają? Nawet nazwiska zatarły się w pamięci. Inne groby pozostają jednak ważne, choć byśmy niechętnie się do tego przyznawali. Odwiedzamy je często – prawdę mówiąc – zbyt często. Nigdy nie wiadomo, jak się będziemy czuli po wyjściu z cmentarza: czasem będzie nam lżej, czasem ciężej na duszy. Nie sposób przewidzieć w jakim nastroju będziemy wracać do domu teraźniejszości.

Tak, to z Twojego profilu .... czytam i czytam

trudno, trudniej niż myślałem ...

codziennie popadając ze skrajności w skrajność, gdzieś pomiędzy pragnieniem zniknięcia w otchłani wszechświata a powrotem do Ciebie. tak, ten post piszę do Ciebie. mijają minuty, godziny, dni, tygodnie, niedługo zaczną miesiące ... bez Ciebie. pierwsze dni przyłapywałem się na wstawaniu przed ósmą rano i ... wspomnieniem że już rano kawy wspólnie nie wypijemy. poranki były okropne - i są może nadal, ale podobno do wielu /również złych/ rzeczy człowiek potrafi się przyzwyczaić. chciałem /i od czasu do czasu do czasu ta myśl wraca/ całkowicie zniknąć z wirtualnego światka. ale to jakoś nie pasuje do sytuacji ... nie patrzę się w jakikolwiek sposób usprawiedliwiać, nie chcę Cię prosić o przebaczenie ani o cokolwiek. jestem realistą, i wiem że nic z tych rzeczy nie otrzymam od Ciebie. 
Na dobrą sprawę, pisanie do Ciebie postów po ostatnich zajściach mija się z celem. po prostu - wiem, że pisze w kosmos, może kiedyś przeczytasz tego bloga, gdzieś od początku Twojej historii w moim życiu. a może dodasz tego bloga do "znienawidzonych".

czwartek, 19 kwietnia 2012

game over ...

nawaliłem. jak zwykle, za długo było dobrze, przepraszam.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Natłok myśli...brak słów...

tytuł postu pochodzi z Twojego bloga, przepraszam że go poniekąd "ukradłem", tak czytam Twojego bloga. zawsze jak się budzisz to widzisz mnie jak siedzę na jakiejś chorej stronce, ale gdy spisz, sprawdzam co się pojawiło u Ciebie na profilu, na blogu, kojarzę nasze rozmowy, Twoje słowa, emocje, z tym wszystkim co wyznajesz poniekąd światu.
może właśnie pisząc do przyjaciela że to będzie zły dzień - zapoczątkowałaś "samospełniającą się przepowiednię" ? i poszło .... poniekąd odnoszę wrażenie, że za długo było dobrze - tak mówi moja Mama. kiedy za długi czas żyję stabilnie. u Ciebie jest jak widzę podobnie.

czwartek, 12 kwietnia 2012

do kupy ...

czas się zebrać, mam pomysłów kilka które gdzieś pod stertą problemów codzienności zaczęły dojrzewać. jest plan. rodzi się wielki plan. aż się prosi krzyczeć

NIE SPIERDOL TEGO

życie jednak jest ...

piękne. :)

środa, 4 kwietnia 2012

czuję się dziwnie ....

nie czuję się źle, nie czuję się dobrze, czuję się właśnie dziwnie. nie potrafię określić mojego samopoczucia. rozhuśtany emocjonalnie, podłamany duchowo, uczuciowo zniszczony, gdzieś zagubiony .... przestałem szukać, zaprzestałem walki, potrzebuję spokoju którego nie zaznam. tak z życia przeszedłem do egzystencji gdzie nic nie jest ważne a wszystko zmierza w pustkę. spakować się i wyjechać ... gdzieś daleko. może na zawsze, na pewno na długo ... tylko po co ? by umrzeć z tęsknoty ? by się zakopać gdzieś pośród obcych ludzi i przyłapywać swój umysł na wędrówkach w czasie i do miejsc odległych i osób bliskich sercu ? to nie tak powinno wyglądać .... cały czas mówisz mi że powinienem zacząć myśleć o sobie. być trochę tym egoistą. ale ... własnie, nie potrafię. pomęczę siebie jeszcze swoim niebytem, pomęczę świat swoją obecnością. później się wezmę, spakuję, nie zostawię adresu. wyjadę. zmienię numer, odetnę się od świata i zacznę szukać nowego. nieznanego. będę poznawał nowych ludzi, którzy nie będą mnie znali, nie będą wiedzieli kim jestem, nie będą musieli pamiętać .... ale do tego jednak jeszcze nie dojrzałem. jeszcze niedawno byłem przekonany że to już nadeszło, nadszedł czas wyjazdu, ucieczki, ale jednak nie ... za każdym razem kiedy sięgam po rzeczy by zacząć się pakować ... coś mi mówi że to jeszcze nie teraz.

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

łzy ...

w dość niezwykłym dla mnie momencie .... kiedy powiedziałem Tobie że chcę wyjechać, nie wiedząc na jak długo. kiedy zacząłem się zastanawiać kto - jak ja wyjadę, będzie Ci robił poranną kawę, patrzył na Ciebie rano jak śpisz, budził i towarzyszył Ci przy tej porannej jakby nie patrzeć - ceremonii :) Wiesz, mi tez zrobiło się smutno. i tak jak do decyzji o wyjeździe musiałem "dojrzewać" przez dłuższy czas, tak decyzja o tym że jednak nie wyjadę - zapadła w mojej głowie natychmiast i nieodwołalnie. Przyjaciel .... tak, masz we mnie Przyjaciela, który - jak sama pisałaś - jest od Ciebie nieco uzależniony. jak od narkotyku ... kiedy zaczyna Ciebie brakować, kiedy zapas emocji, spojrzeń i głosu się kończy - podświadomie zaczynam szukać z Tobą kontaktu ....

środa, 28 marca 2012

przeczytałaś ...

przeczytałaś tak jak prosiłem poniższego posta, przeczytałaś spokojnie, bez żadnej reakcji. Twoja twarz przez cały tekst była niezmienna. nie odezwałaś się ani słowem. nic nie powiedziałaś. prosiłem o przeczytanie tego posta przy mnie, kilka chwil po tym jak się przebudziłaś i zjadłaś śniadanie, a jeszcze przed poranną kawą. nie wiem dlaczego mi tak zależało by ten post był przeczytany własnie w tej chwili. tak, i nie wiem co chciałem od Ciebie usłyszeć czy też co chciałem zobaczyć po tym jak go przeczytasz.

co się dzieje z Tobą ...

to z pewnością coś najtrudniejszego - również dla Ciebie samej - spróbować określić co się dzieje. sama mi mówiesz że dzieje się bardzo dużo, niechcąc mi przy tym powiedzieć co ukrywasz pod tym słowem.

tfuj blog ...

na Twoim blogu jest cisza i spokój, jakby się nic w Twoim życiu nie działo, choć dzieje się dużo. nie potrafię Ci pomóc, choć bardzo bym chciał. wiesz, napiszę Ci tutaj to wszystko co już ode mnie słyszałaś, wiele rzeczy powtarzałem Ci wielokrotnie. może pewnymi jesteś po prostu znudzona ... ale napiszę Ci. napiszę Ci by na moim blogu w jakikolwiek sposób odzwierciedlić to co się dzieje, co się dzieje z Tobą, co się dzieje ze mną ... właśnie, podstawowe pytanie - co się dzieje z Tobą ....

dużo wszystkiego, oj dużo

dużo się dzieje ostatnimi czasy. może za dużo. za dużo by na bieżąco to wszystko analizować. za dużo by ogarnąć. wszystkiego coraz więcej i zarazem coraz bardziej to wszystko skomplikowane. relacje między ludźmi, a raczej ich brak - zajmuje mnie coraz bardziej. to niedobrze. tak, wiem.

wtorek, 20 marca 2012

do ciekawych wniosków ...

można dojść kiedy myśli się o czymś bez emocji, albo raczej "patrząc z boku" - nie, ten post to nie podsumowanie jakiejś rozmowy czy wywodu ... to po prostu próba odpowiedzi przed samym sobą na pewne nurtujące pytania, a może nie pytania a raczej sposób na ułożenia myśli w jakiś mniej lub bardziej logiczny porządek. tia, ale to jeszcze musi troszkę zaczekać. siedzisz za mną i coś chrupiesz, a myśli moje rozpierzchają się z każdym kęsem :)

"wyjątkowo wredna suka ..."

takie słowa można usłyszeć rozmawiając ... z Przyjacielem jeszcze Przyjaciel to odpowiednio uzasadni by pewność o wyjątkowej wredności była przekonywująca - nie wiem czy jest coś takiego jak "suczyzm" ale tutaj to słowo nie ma za bardzo znaczenia. tak, po mniej i bardziej pięknych chwilach, po przemyśleniu pewnego okresu czasu wczoraj Ci to powiedziałem, dzisiaj napiszę - jesteś wyjątkowo wredną suką. słowa te co prawda padły najpierw z Twojej strony w nawiązaniu do tego co robisz osobom które kochasz, lub Ciebie kochają. nieco rozwinąłem temat ... tak. najlepiej jest najpierw się dowiedzieć co krzywdzi najbardziej, pozwolić sobie wysłuchać co zaboli, czego człowiek chce uniknąć, o co prosi ... by następnie zrobić ... właśnie dokładnie to. z pełnym wyrachowaniem, perfidią, wręcz patrząc w oczy. i patrzeć. nie znam tego uczucia, tej chorej satysfakcji /?/ kiedy komuś bliskiemu tak po prostu się wbija nóż w plecy, tak po prostu się niszczy, i jego osobę i jego świat.
to musi być dziwne uczucie - nie chcę wiedzieć jak to jest.
ale Ty mi pewnie /kiedyś/ powiesz. w końcu dopniesz swego, kiedyś ... ale jeszcze nie teraz. jeszcze mam siłę. wiesz, zacząłem do tego podchodzić inaczej - skoro to Tobie sprawia taką /jakąś/ przyjemność - a moim celem jest byś się dobrze czuła ze mną, przy mnie itd. - to może rzeczywiście - będę Ci mówił o wszystkich lękach i obawach, o wszystkich sytuacjach i zdarzeniach które chciałbym uniknąć, a Ty w najlepszym dla siebie czasie po prostu będziesz te obawy i lęki realizowała ?
tak wiem, słowa te nie brzmią dobrze, brzmią jak słowa jakiegoś desperata, pokurwionego, zagubionego w sobie człowieka. ale... jeżeli ten człowiek chce być z Tobą, stara się Tobie pomóc i tylko /jeszcze/ nie rozumie jaki cel masz w swoich działaniach auto i destrukcyjnych ....
jak za dawnych dobrych czasów, kawa na stole, Ty śpisz obok. tak, słodko wyglądasz kiedy śpisz. cieszę się że mogę na Ciebie popatrzeć. doszukuję się tylko modelu jakim się kierujesz w tym wyrafinowanym kurestwie jakie czynisz sobie i mi.
ale fakt, bardzo się starasz o tytułowy status .....
szacun.

EDIT 28-03-2012, 12:03
rozmawialiśmy o tym poście. teraz już wiem że nie jest precyzyjny, teraz już wiem że z tych wszystkich destrukcyjnych Twoich działań nie czerpiesz żadnych radości, żadnej satysfakcji, tak po prostu jak to stwierdziłaś - to wszystko się z Twojej strony dzieje się podświadomie. w Twojej podświadomości masz zakodowaną właśnie taką destrukcję czegokolwiek co może spowodować że jesteś mniej nieszczęśliwa. ale o tym już poczytasz w kilku innych postach.

piątek, 16 marca 2012

praca ....

wiedziałem że praca będzie przeszkodą w swobodzie kontaktów ... ale cóż. life is brutal. i tak Cię kocham, wiesz o tym :) wracam do pracy :(

środa, 14 marca 2012

nie martwię się ....

tak, z taką myślą dzisiaj wyjdę od Ciebie, ale wiesz że to nie brzmi przekonywująco, staram się .... tak po prostu się staram, nie martwić, ale wiesz że to trudne ... bardzo. ale tak, dzisiejsze Nasze rozmowy uspokoiły mnie, uspokoiły mnie .... tak, jakoś mnie uspokoiły. ....

moja obecność ....

w Twoim życiu jest wygodna do momentu, kiedy ktoś z zewnątrz mógłby zobaczyć że nie jesteś w jakiś sposób sama. jak ma dojśc do konfrontacji MY /tak, wiem nie ma "NAS"/ ze światem zewnętrznym - wtedy zaczynają sie problemy. albo raczej przejście ponad wszystkim do porządku dziennego i ominięcie całości. tak, wiem. wiem wszystko /jak zwykle zresztą/. dziwnie się czuję z tym wszystkim. z taką świadomością, że jest super do drzwi Twojego mieszkania, a za nimi, albo też sms'ując czy też rozmawiając przez telefon - cały czas dajesz ludziom do zrozumienia że jesteś SAMA. że nie jesteś z nikim. .... jak powiedziałem, kończę, mimo że słowem się nie odezwałaś ....

wtorek, 13 marca 2012

noc...

kino ... tak, za każdym razem na wspomnienie dzisiejszej nocy myślę "kino", chcę tego

"krzywdzimy się" ...

tak, mówiąc to najpierw kilka razy powtarzałaś ... "Nie zrozumiesz", a ja nalegałem, chciałaś mi coś powiedzieć, w końcu usłyszałem .... powiedziałaś "krzywdzimy się".
jak mogłem najlepiej starałem Cie się wytłumaczyć jak Ja to widzę.

odpowiedz krótko "tak" lub "nie" ...

a kiedy za jednym pytaniem chowa się następne, kiedy za odpowiedzią kryje się wątpliwość ? nie potrafię /często też nie chcę/ odpowiadać w ten sposób na Twoje pytania ... boje się, że zostanę źle rozumiany ...

pozytywnie ....

tak, po ponad tygodniu milczenia na blogu, "ciszy w eterze" postanowiłem do Ciebie napisać. tak. napisać. choć rozmawiamy codziennie, niemal codziennie się spotykamy, nadal chcę pisać do Ciebie, i właśnie teraz piszę. ech, tak się skupiłem na wstępie tego posta że teraz zgubiłem myśl, ale nie zgubiłem myśl w gąszczu innych, nie że myśl mnie opuściła.
rozmowy, rozmowy, rozmowy, potoki słów na tematy różne, smutne i wesołe, przyziemne ... każda Nasza rozmowa powoduje rozwiewa wątpliwość, uzasadnia nasze postępowania, potwierdza słuszność czy też jej brak w podjętych decyzjach ....

sobota, 3 marca 2012

wiesz ...

miałem już to zrobić wczoraj, chciałem to zrobić dzisiaj .... nie będę do Ciebie dzwonił, pisał, odwiedzał ... sama napisz, daj znać, kiedy chcesz mnie zobaczyć ... będę czekał ...

dość ...

".mam już wszystkiego dość...tak po prostu DOŚĆ!!!" .... słowa nieco wyrwane z kontekstu, ale oddają wszystkie emocje. niestety, te negatywne. się zastanawiam cały czas jak to jest ... jak skrajne mogą być podejścia do emocji ... może inaczej, postaram się opisać moje podejście do emocji, a Ty sobie odpowiedz na pytanie, w czym jesteśmy zgodni, a w czym się różnimy. nie wiem czy czasami z tego jakaś magisterka nie wyjdzie, ale co mi tam, i tak nie wiem czy to czytasz, więc przynajmniej dla siebie coś napiszę.

różnica ...

między "jestem" a "nie ma mnie" dzisiaj nie występuje.

jedna rzecz ...

tak, ze wszystkich rzeczy na świecie, dzisiaj bym chciał tylko jedną, jedną malutką. byś się do mnie przytuliła. tak po prostu. i nic więcej. z takim marzeniem, wiedząc że świata nie zawojuję, ale jakże boli myśl że i ono może zostać nie zrealizowane. lajf is brutal ?

każde z nas ...


każde z nas inaczej reaguje na stres, inaczej okazuje uczucia i odczucia, w inny sposób ukazuje że coś jest w środku "nie tak". patrzę, choć nie do końca, siedzisz w pokoju obok, tuż za ścianą. nie obok mnie, nie chcesz się przytulić i nie chcesz być przytulona. wiesz. zjadłem kanapkę popijając kawą, a z pokoju obok dochodzą odgłosy gry. czytam co Ci napisałem na fb wczoraj .... 

czwartek, 1 marca 2012

same problemy ...

dvd nie wyłączone, tv całą noc gra, lapek non stop na fb, nie jestem "maniakiem", poza tym - wiesz że lubię patrzeć jak śpisz, zresztą - sam się drzemnąłem, ....

czy można się odkochać ....

czy można się odkochać,
pozwolić odejść uczuciom ...
odepchnąć je gdzieś daleko,\
za myśli horyzont.
nie dopuszczać ich do siebie
zapomnieć o ich istnieniu ...
przekonać się do tego ...
i w to samemu uwierzyć.
spojrzeć w lustro o świcie
i swoich oczach nie widzieć
miłości i tęsknoty.
myśleć że to minęło.
odeszło gdzieś po prostu.
wmawiać sobie że nie ma.
kłamać przed samym sobą.
że ślepa miłość odeszła.
....
być z ukochaną osobą,
wyzbyć się namiętności,
emocje przykryć szarością.
powtarzać "nie kocham"
oszukiwać siebie i ją,
by być ciągle razem,
choć tak bardzo osobno.

.....

list od Przyjaciela...

Kochana Przyjaciółko,
nie mów mi że martwię się o Ciebie niepotrzebnie, że moją głowę zajmują zbędne troski o Ciebie, nie proś mnie bym przestał o Tobie myśleć. Pozwól sobie pomóc - choć w wielu sytuacjach czuję się bezsilny jak dziecko. Przyjaciel to nie jest osoba która jest przy Tobie wtedy kiedy jest wszystko dobrze, Przyjaciel to osoba dla której najwyższym dobrem jest Twoje szczęście. Możesz mi zawsze powiedzieć wszystko, możesz być przy mnie zła, możesz być złośliwa ... Przyjaciel to zrozumie. Chcę Ci pomóc. Ale Ty nie chcesz by Ci ktokolwiek pomagał. W tym swoim nieco zagubionym życiu popadasz coraz głębiej w smutek i przygnębienie. Coraz rzadziej widzę na Twojej twarzy uśmiech. Przestałaś dopuszczać do siebie myśl, że ktoś chce Ci pomóc. Tak po prostu.
Tak, wiem, ostatnio zaniedbałem wiele rzeczy w swoim życiu. Wiem o tym, staram się wrócić nieco "do siebie", ale nie chcę "siebie" bez Ciebie. Pisałem już do Ciebie list. Ale tamten list był inny. Chciałbym być dla Ciebie Przyjacielem , który nie pytając o powód smutku potrafi sprawić że znów się zaczniesz uśmiechać i będziesz radosna. Tak, wiem. Nie znam Cie, sama się też nie znasz ... Ja chcę Cię bardzo poznać ...
Tylko czy mi na to pozwolisz ?
Nie długo wstajesz do pracy, a ja nawet nie wiem na którą masz budzik nastawiony ....

Pozdrawiam
Przyjaciel

tak, wiem ...

powinienem się cichutko ubrać i iść do domu ... zamknąć za sobą drzwi i pojawić się po południu. ale mam inny plan, wypiję z Tobą poranną kawę, odprowadzę Cię do pracy, przyjdę do domu, wezmę kilka polopiryn i jakiś apap czy coś i się położę spać, może przez kilka godzin mi coś przejdzie. po południu mam znowu trochę biegania po mieście, ale tym razem postaram się bardziej zdążyć po Ciebie do pracy ... tak, tez to zauważyłem, ostatnio nie mam aż tyle czasu dla Ciebie ile bym chciał. a będę go miał jeszcze mniej, ale będzie lepiej przynajmniej jeżeli chodzi o kasę.

śpisz ....

śpisz obok, wiesz, znowu. cieszy mnie ten widok jak zawsze. zmęczona jesteś i chora. trochę zła. trochę złośliwa. ale kochana, też jak zawsze. pytałaś się mnie czy za to Cię nie lubię, czy Cię nienawidzę ? a za co miałbym Cię nienawidzieć czy też nie lubić ? za to że jesteś zła na swoja obecną sytuację w pracy ? staram Ci się wytłumaczyć cały czas jedną rzecz, jedną jedyną - zadbaj o swój komfort psychiczny i zdrowie ... a Ty ? a Ty masz to gdzieś. może i tym razem za kilka dni usłyszę "żałuję że cię nie posłuchałam" - ale dlaczego ? czy naprawdę tak trudno Ci zrozumieć że powinnaś zmienić pewne rzeczy - a właściwie priorytety pewnych sytuacji ? tak, rozumiem, dzieci są dla Ciebie najważniejsze ... ok, rozumiem, nigdy nie miałem co do tego wątpliwości ale też może spójrz na to w ten sposób ? sama się źle czując jesteś nerwowa, negatywne emocje związane z pracą ujawniają się w ten czy inny sposób w codziennych sytuacjach ... ja nie narzekam, jestem "duży". wiesz, powinnaś iść do lekarza, nie, nie po to by znowu brać jakieś antybiotyki czy inne leki ... powinnaś iść by się dowiedzieć po prostu co Ci jest, może wziąć kilka dni zwolnienia ? tak bardzo się przejmujesz że w pracy jutro /a właściwie to już dzisiaj/ sobie mogą bez Ciebie nie dać rady ... może to będzie okrutne co napiszę, ale czy sądzisz że inni będą w Twojej sytuacji /mam na myśli Twoich "współpracowników"/ zastanawiali by się chociaż minutę nad tym czy Ty sobie dasz radę ? Mówisz mi że jak Cie mają zwolnić to niech Cię zwolnią najlepiej od razu .... jakoś nie słyszę przekonania w tych słowach, a mówisz tak by się jakoś uspokoić. ... a to Cię wcale nie uspokaja ...

1 procent dla Oskara



Katarzyna i Robert Krzyżanowscy
Ul. Nowa Krępa 13
63-400 Ostrów Wielkopolski

PROŚBA O PRZEKAZANIE 1% PODATKU
Nasz syn Oskar ma 7 lat. Nie miał jeszcze roczku, kiedy stwierdzono u niego Dziecięce
Porażenie Mózgowe. Po długiej rehabilitacji i naszej ciężkiej pracy Oskarek zaczął chodzić. Miał wtedy 4 lata. Niestety, chodzi nie prawidłowo i w najbliższym czasie czeka go ciężka i kosztowna operacja obu nóżek.
Stąd nasza prośba o przekazanie 1 % podatku na naszego synka. Jest duża szansa na refundację operacji ze środków na subkoncie Oskara.
Jeśli zechcą Państwo nam pomóc, można to zrobić wypełniając odpowiednią rubrykę w rocznym zeznaniu podatkowym PIT (28, 36, 36L, 37, 38), należy wpisać:


Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”
KRS: 0000037904
Cel szczegółowy 1%: Krzyżanowski Oskar


Katarzyna i Robert Krzyżanowscy
z Oskarkiem

jak to jest ...

każdy z ludzi w inny sposób interpretuje, okazuje i wyznaje uczucia. "kochać jak Przyjaciela" też można na kilka sposobów - a właściwie na tyle ile jest ... ludzi na świecie. bo czy zdarzają się dwie takie same miłości ? nie sądzę, nawet kiedy dwoje ludzi darzy sie nawzajem uczuciem to uczucie to nie jest identyczne z obydwóch stron /czy też w obydwie strony/. dzisiaj chciałem usłyszeć od Ciebie "jak Ty mnie kochasz jak Przyjaciela", może liczyłem na kilka miłych słów, może na jakąś miłą rozmowę, ale wiem już że źle trafiłem, dzisiaj nie był dobry dzień /jak również wieczór/ na tego typu rozmowy ... a szkoda. znaczy się ja żałuję, ponieważ czuję się kurewsko niedobrze. tak, mam tą cholerną temperaturę, ucho mnie za przeproszeniem może aż tak nie napierd..a co reszta głowy. tak, odskoczyłem jak mnie chciałaś przytulić z powodu dziwnego odczucia jakie mam na połowie głowy. czuję się paskudnie i cholernie się cieszę kiedy mogę z Tobą pobyć. jest to jakaś niewytłumaczalna forma pozytywnego wpływy Twojej osoby na moje samopoczucie. ale cóż, jak każdy i Ty możesz mieć gorsze dni ... rozumiem. od poniedziałku jak wspominałem Ci idę do pracy, będę chciał zsynchronizować Twój grafik z moimi godzinami ... zobaczymy co z tego wyjdzie. nie żartowałem z poranną kawą po siódmej rano - wiesz jak dla mnie jest ważna ta kawa w Twoim towarzystwie. pisałem Ci już o tym kiedyś.

poniedziałek, 27 lutego 2012

urodziny ...

tia, nie ma to jak pisać o swoich urodzinach kilka dni po nich samych .... ale teraz wiem, że dzięki Tobie te urodziny były fantastyczne. nie nie nawaliłem się jak automat, nie urwał mi się film, nie poszedłem z kumplami chlać .... spotkaliśmy się - porozmawialiśmy, poprzytulaliśmy się .... i było miło. :) ech, trochę lakoniczny wpis wyszedł, ale jakoś nie potrafię inaczej, z emocjami itd pisać o tym jedynym w swoim rodzaju dniu, który tak jak się gwałtownie zaczął, tak samo się skończył .... znienacka.

coś się zmieniło, a jednak ...

mimo to śpisz obok, patrzę na Ciebie jak spokojnie oddychasz, trzymam Cię za rękę, chodzimy razem po mieście i na spacery, całujemy się, choć już bez namiętności jakiej Przyjaciele do siebie czuć nie powinni, przytulamy się również do siebie, ale bez tych wszystkich emocji i dreszczy związanych z napięciem między ludźmi ...
gdzieś odeszły emocje, uczucia .... jesteśmy ze sobą bo tak nam jest .... wygodnie. dajemy sobie na wzajem to czego nam brakuje ... nie mamy wobec siebie żadnych zobowiązań, ufamy sobie, tęsknimy za sobą, ale jak za Przyjacielem, nie jak za ukochaną, czy ukochanym.
i chyba tak powinno być od samego początku, ale z uczuciami to jest tak, że nie liczą się z nikim i niczym.
próbuję sobie odpowiedzieć na pytanie czy Cię kocham - nie wiem, to trudne pytanie i jeszcze trudniejsza odpowiedź, jak wiesz uczucia nie mają włącznika  "on - off". więc pewnie gdzieś tam w środku nadal nie jesteś mi obojętna. nadal wzbudzasz emocje, napięcie i pożądanie ... ale sam wiem że to wszystko nie powinno wogóle zaistnieć, więc unikam tego wszystkiego.

zmiany następują zawsze ...

wszystko wokół się zmienia ... z dnia na dzień doświadczamy nowych, innych sytuacji, zdarzeń, ludzi ... ostatnie dni były bardzo skrajne. może nawet zbyt skrajne w swoim bycie i niebycie. można człowieka wystawiać na próbę, tak, jest to czynione każdego dnia, o każdej porze. ale nie raz ta próba przerasta człowieka. wtedy coś w nim pęka, coś się zmienia, na zawsze. najczęściej na gorsze. i tak się stało ze mną. tak po prostu, coś we mnie pękło.
ale nie należy się załamywać. nie zatrzymywać. należy otrzepać się z kurzu i iść naprzód. choć droga wtedy się zmienia, a jej sens się zatraca. weryfikuje się wtedy swoje pragnienia, marzenia, potrzeby, idee i cele. i najczęściej odpadają marzenia ...jak znikają marzenia, to również uczucia odchodzą w siną dal, albo zmieniają się tak bardzo że uczuciami już nie są.
drugi raz w życiu nie posłuchałem innych ludzi. drugi raz w życiu, i zarazem drugi raz w tym roku, nie posłuchałem rad ludzi których pytałem o poradę, którzy widząc co się ze mną dzieje sami mi mówili co by "zrobili na moim miejscu:, ale żaden z tych ludzi "na moim miejscu" nie był. ....

rozbijam posty na krótsze, by się lepiej czytało, a mi żeby się łatwiej myśli zbierało .... 

środa, 22 lutego 2012

jest OK

na ile tylko to możliwe ....

niedziela, 19 lutego 2012

my crazy friend :)

:)

park ....

głęboka noc, pusto, mroźno ... pusty park ... cisza ... żadnego ruchu ..... rozglądam się .... nad stawem na jednej z ławek widzę znajomą sylwetkę. siedzisz tam sama, samotna ... wokół zimno i pusto .... mam ten widok za każdym razem kiedy tamtędy przechodzę ...

sobota, 18 lutego 2012

ale ...

ale wiem, że dzisiaj - jak codziennie - nasza przyjaźń została wystawiona na próbę ... czy podołaliśmy ? nie wiem. czas pokaże. jesteś - ja też. rozmawialiśmy ... będzie dobrze ? postarajmy się. może w przyjaźni lepiej nieraz odłożyć swój egoizm gdzieś na niższą półkę ?
A co do obrazka ... właściwie to nie o to chodzi, nie chcę być "na samym końcu" osób które Ci pomagają. Ale nie chcę byś odtrącała pomocną dłoń. tak, wiem, może po prostu się za bardzo o Ciebie martwię ...

piątek, 17 lutego 2012

dzisiaj ... part 1

jeden z pierwszych dni kiedy zrozumiałem co to znaczy że kochasz mnie jak Przyjaciela, hmm.... spotkałem się z kumplami kiedy Ty byłaś u fryzjera ... i ... tia, głupio to zabrzmi ale ... było fajnie. nie umierałem z tęsknoty, nie patrzyłem na zegarek i miło spędzałem czas, ale ... własnie, ale w końcu /po kilku godzinach/ pomyślałem czy się odezwiesz ... odezwałaś się, przekazałaś wiadomości które w innych okolicznościach bym przyjął ze smutkiem ale nie /!/ spoko, jeszcze chcesz wlecieć tu i tam ... i w porządeczku ... wróciłem do kumpli i dalej się dobrze bawiłem ... tak, umiem, potrafię się dobrze czuć również bez Twojej obecności. Przyjaciel, Przyjaciółka ... musiałem sobie przypomnieć najbardziej podstawowe definicje takiego "układu" by zrozumieć jedną z najbardziej podstawowych rzeczy .... np. to że Przyjaciele ze sobą normalnie nie - mówiąc ogólnie - "pomieszkują" - ehh, wiem, korzystamy z pewnych okoliczności które pozwalają nam pobyć sobie "sam na sam", ok, ale to i tak nie jest do końca normalnie /no, chyba że jakieś np. studia, wspólna stancja itd. - ale na to chyba za starzy jesteśmy/. tak wiem, brałem poprawkę na to że spędzając ze sobą 24 godziny na dobę może się okazać że się sobą po prostu .... znudzimy ....  że gdzieś w tym wszystkim, skupiając się tylko na sobie po prostu dojdziemy do końca fascynacji naszymi osobami ... ale jednak wyszło inaczej .... "jak zwykle" rzec by można ....

czwartek, 16 lutego 2012

I love you as a friend

- This means that you do not love me?

- I love, but not so as you think.
I love you like a friend.
It's a different kind of love.
The friendships you make good friend
without expecting anything in return.

- Even the kiss?

- Do not like that, about what you think.

- I can not touch you?

- Friends over time may include,
but this is not done just like that.
Only sometimes, eg if you have not seen a long time,
or when a friend needs a human warmth,
it is sad when he cries.

- Hold me, nobody more than me
does not need your warmth and closeness.

- I can not because you love me passionately and
for you my sensitivity would mean something else
than for me.

With the Italian fairy tale "Fantaghiro"

Kocham Cię jak przyjaciela

- To znaczy, że mnie nie kochasz? 

- Kocham, ale nie tak jak myślisz. 
Kocham Cię jak przyjaciela. 
To inny rodzaj miłości. 
W przyjaźni czynisz dobro przyjacielowi 
nie oczekując nic w zamian. 

- Nawet pocałunku? 

- Nie takiego, o jakim myślisz. 

- Nie mogę Cię dotykać? 

- Przyjaciele czasem mogą się obejmować, 
ale tego się nie robi ot tak sobie. 
Tylko czasem, np. gdy się długo nie widzieli, 
lub gdy przyjaciel potrzebuje ludzkiego ciepła, 
jest smutny, gdy płacze. 

- Obejmij mnie, nikt bardziej ode mnie 
nie potrzebuje Twojego ciepła, bliskości. 

- Nie mogę, gdyż Ty mnie żarliwie kochasz i 
dla Ciebie moja czułość znaczyłaby coś innego 
niż dla mnie. 

Z włoskiej baśni "Fantaghiro"

This is not the end, the beginning - the beginning of something new and beautiful

something ends ... that was something else ... time should pass in those days a lot faster ... by pain and sorrow broke me ... better to have asincere friend than reciprocated the feeling ... a lot of thought. I understood. yes, I understand! Now I have to look ... or ... give to find ...Now I will write about friendship. intimacy and emotion were buried ...because they are associated with love - and love must go.

życzenie ...

jeżeli mogę sobie czegoś życzyć od życia ... to proszę żeby mi było dane jeszcze kiedyś spotkać taką osobę jaką jesteś Ty, z podobnym do Twojego charakterem, z taką samą otwartością i szczerością, osobę z którą tak jak z Tobą będę potrafił tak swobodnie rozmawiać, o wszystkim. i która pozwoli się kochać i kochać będzie ...

Przyjaciel ....

PRZECZYTAJ JAK KOGOŚ POZNASZ ...

rozmowy nasze ....

wiesz, chyba coraz więcej rozumiem, Twoje tłumaczenia przynoszą jakiś efekt. wiem. niestety. że nie mam Ciebie na wyłączność. i ... nigdy nie miałem. wiem, że pewnego dnia usłyszę że masz kogoś z kim chcesz być szczęśliwa. i wiem że to powinienem przyjąć jako dobrą wiadomość i cieszyć się razem z Tobą ... napiszę to tak, jeżeli jesteśmy przyjaciółmi to będzie dobrze.
wiem, że pewne nasze zachowania się zmienią. nie będziesz miała już dla mnie tyle czasu, nie będzie intymności, nie będzie zażyłości ... ale w końcu ... jesteśmy /i będziemy !/ Przyjaciółmi.
Nie, nie wyjadę, nie zrobię żadnych głupot, po prostu będziesz mi musiała przez jakiś czas po prostu przypominać że "masz kogoś" - jakby nie patrzeć - w tej chwili nie masz :(
wiem jak smutno jest być samemu i wiem, jak wspaniale mieć Przyjaciela - takiego od serca.

sobota, 11 lutego 2012

blog zablokowany ...

tak, teraz mogę pisać do Ciebie wszystko ... bez ograniczeń ... wszystkie włochate myśli przelewać w otchłań internetu ... nie bawić się w pomijanie najsubtelniejszych fragmentów naszych spotkań ... pisać że Cię kocham, choć według Ciebie niepotrzebnie .... kończę na teraz pisanie ... muszę ogarnąć centralę, wszędzie pełno okruszków od ciastek ... porozmawiamy o wszystkim na miejscu .... o Twoich "czarnych myślach" też ....

za półtorej godziny ....

będę szedł przez miasto, mijał obcych ludzi, spoglądał na samochody ... czuł mróz ... i tęsknotę ... muszę gdzieś pójść ... coś robić ... nie mogę iść do domu ... nie powinienem ... pójdę się przejść do znajomego /nie, nie kumpla, czy przyjaciela/, usiądziemy, wypijemy po piwie, pewnie każdy z nas będzie coś mówił nie słuchając drugiej osoby ... posiedzę tak z godzinę, może dwie ... później pewnie od niego wyjdę ... pójdę dalej ... może się przejdę do Galerii która będzie już pusta ... sam.
wiem ....

zadzwonisz ...

jeszcze przed imprezą ? a może lepiej nie. już nie jak będę w pracy. znowu ktoś będzie Nam przeszkadzał w rozmowie .... dobijam się bezmyślnie na facebooku do Ciebie, wiedząc że i tak się nie odezwiesz ...

objadam się ....

w pracy - jak nie mam papierosów - pochłaniam ogromne ilości jedzenia, wszelkiej maści ciastka /"grzebienie", drożdżówki, paluszki, chipsy, bułki, pasztety, serki topione/ potrafię przez osiem godzin zjeść tyle co normalnie by mi wystarczyło na dwa czy trzy dni, do tego z trzy litry napojów /jakieś oranżady, pseudo cole itd./ - i tak po ośmiu godzinach, obżarty idę do domu :) dzisiaj pochłonąłem 120% normy, mimo że od jakiejś godziny mam już fajki ...

acha, jakby ktoś chciał wiedzieć - za wszystko normalnie muszę płacić, to nie jest w ramach "pakietu socjalnego" :)

odrobina namiętności ...

kiedy się obejmujemy, z każdym pocałunkiem czujemy dreszcze, a nasze dłonie bezwiednie zaczynają krążyć wzajemnie po ciałach ... kiedy z każdym pocałunkiem i każdym oddechem serce zaczyna bić szybciej ... kiedy już nie chcemy stać przytuleni tylko szukamy miejsca by usiąść i się przytulić jeszcze mocniej i namiętniej całować .... kiedy świat przestaje istnieć poza nami ... a dla Nas nic już nie jest ważne i nic się nie liczy ... kiedy zaczynasz czuć moje usta na każdym skrawku swojego ciała, a każde muśnięcie powoduje głęboki oddech, i te cudownie uchylone usta, przymknięte oczy ...
odrobina namiętności ...

:(

wysłałem sms'a z bramki internetowej. przepraszam .... najchętniej bym zadzwonił do Ciebie, chociaż na chwilę ... by Cię usłyszeć .... ale - skoro nie odpisujesz na sms'a, to znaczy że możesz również nie mieć czasu na rozmowę ... patrzę się na zegar i znowu czas sobie ze mnie żartuje .. najchętniej to bym poszedł spać .... tak wiem, nie mogę, jestem  w pracy, dzwonił kumpel, ma do mnie super ważną sprawę, może to i lepiej, jakieś zajęcie będę miał po 20 by nie zwariować z tęsknoty .... Ty też po 20 będziesz się bawiła ... myślę ....

na blogu o blogu ....

tak, ja też nieraz czytam swojego bloga, może nie tak do końca wszystko, ale dzisiaj dotarłem do ... października i  listopada 2011. Wtedy nie było Ciebie w moim życiu. Nie znaliśmy się, nie wiedzieliśmy o swoim istnieniu .... nie zabrzmi to może najmądrzej ale ... aż trudno mi w to uwierzyć ... mam nadzieję że teraz jesz sobie grzecznie obiadek, i może podczas przygotowań do imprezy zadzwonisz ... a może nie, w końcu to Twój wieczór ...

kontakt ...

od Naszego rozstania nie wysłałem do Ciebie żadnego sms'a, nie zadzwoniłem, raz tylko wysłałem Ci sygnał z pracy - żebyś wiedziała że dotarłem :) staram się skupić na czymś konkretnym, nie potrafię. co któreś kliknięcie sprowadza mnie na facebooka by zobaczyć cze jesteś, czy byłaś ... patrzę na milczący telefon .... myślę cały czas o Tobie i żałuję ... żałuję że powiedziałem Tobie żebyś pod czas tego wyjazdu ode mnie odpoczęła ... że nie będę dzwonił ani pisał ... wiesz, że pewnie teraz na Twoim telefonie była by setka połączeń i dziesiątki sms'ów ode mnie.
Wiesz to ... ja wiem że tęsknisz. za mną. dzwonisz. piszesz .... staram się nie analizować, nie roztrząsać wszystkiego co się z Nami dzieje .... bo niech tak jak pisałem - niech to się po prostu dzieje ... gdzieś za około 30 godzin Cię pocałuję. i nie będę zważał na to czy Nas ktoś zobaczy, czy nie ... na chwil kilka świat przestanie istnieć a wokół będzie cisza ... przytulę Cię mocno i Ty do mnie się przytulisz ... potrwamy tak w tym stanie ... przez chwil kilka które mogłyby trwać wiecznie ... spojrzę Ci w oczy i poza zmęczeniem i zimnem zobaczę ten błysk w oku ...  wiesz, będę myślał "30 godzin" szybciej czas mija ... co gorsze, chyba jutro /w niedzielę/ mam wolne ....

PS. to zdjęcie to nie początek wątku narcystycznego ;)

tak po prostu .....

tak moja zażyła Przyjaciółko ....

o pisaniu na blogu słów kilka ...

wczoraj rozmawialiśmy o tym blogu, wiem że lubisz go czytać, a Ty wiesz że lubię na nim do Ciebie pisać ... chcesz żebym nie pisał o pewnych rzeczach, czytając bloga wiesz sama że to o czym miałbym nie pisać to prawie cały ten blog ... jak mam to zrobić ? nie pisać o tym wszystkim co do Ciebie czuję, co wspólnie przeżywamy zarazem układać słowa w zdania a zdania w akapity ... powiedziałem Ci ... chcesz, zablokuję dostęp, będziesz czytała go tylko Ty, ale ... wiesz że to wszystko o czym piszę jest często niespełnionym marzeniem wielu ludzi ... więc może pozwól im też - choć przez lekturę tego dać nadzieję, że uczucia jeszcze całkiem nie wymarły i po prostu może być pięknie ... choć nie zawsze idealnie ...

tak, wiem ...

jest piąta rano, Ty pewnie właśnie się świetnie bawisz ... może już wracasz do domu ... może zadzwonisz ?

noc ...

noce bez Ciebie są najstraszniejsze, samotnie w ciemnościach leżę, spać nie mogąc, myśląc ...
myśli biegną swobodnie, lecz każda jest gdzieś blisko Ciebie ...
tęsknota podpowiada by zasnąć - nie cierpieć, serce - wyrywa do Ciebie ...
w radiu słucham jak czas upływa, robiąc to bezwiednie ...
wpatrzony w telefon, który milczy jak zwykle wspominam wspólne chwile ...
czas odliczam ... mimo wszystko, do Naszego spotkania ....
wiem że tęsknisz - i wiesz że ja też tęsknię ...
chcę Ci zrobić kawę, i spojrzeć na Ciebie ... zobaczyć jak otwierasz zaspane oczy ...
uśmiechasz się i mnie całujesz ... pierwszy raz o poranku ...
a później milion razy ...
ale to dopiero o poranku, kiedy się obudzimy obok siebie ...
do tego czasu ... noce będą najstraszniejsze a ja samotnie w ciemnościach będę leżał, spać nie mogąc, myśląc ...

czwartek, 9 lutego 2012

czas ....

patrzę na zegar pełen niepokoju .... czas mija nieubłaganie, wiem ... przyjdzie jeszcze dzisiaj ten czas kiedy po prostu zamknę za sobą drzwi do Twojego domu ... na kilka długich dni .... bardzo długich ... patrzę na Ciebie jak wariat starając się napatrzeć na zapas - choć to niemożliwe .... wiem .... to tylko kilka dni ... martwię się jak Ty zniesiesz te dni, i nie chodzi mi o relacje między nami ale o Twoje interakcje kontra reszta świata. nie martw się, w niedzielę będę czekał na Ciebie. jak trzeba będzie - pozbieram Cię, poskładam jak zepsutą lalkę .... i znowu będzie dobrze .... znikam, własnie mi przypomniałaś że ktoś za chwilę wraca. a ja nie chcę dokładać Ci kłopotów.

napiszę ,,,,

nie, nie chcę miec karty z Plus'a przez weekend ponieważ chcę żebyś ode mnie odpoczęła. inaczej się będe czuł mając świadomość ze nie mam jak do Ciebie zadzwonić niż jak bym zadzwonił a Ty byś miała odrzucać połączenie. i Twoje słowa że jak się upiję to "mam dużą potrzebę dzwonienia do ciebie" i że "znajdę sposób by do Ciebie zadzwonić" ... to nie sa słowa które chciałbym usłyszeć ... ale cóż, może tak własnie jest ... odpocznij po prostu ode mnie. zatęsknij .... ktoś zadzwonił własnie do Ciebie i dlatego znalazłem chwilę na wrzucenie tego posta ...

pełno śmiechu, lalek i ....

hiszpańskiego .... co się z nami dzieje ? może lepiej nie rozmawiajmy o tym. dzisiaj długie popołudnie, pewnie samotny wieczór, jutro samotny poranek, długi samotny dzień i wieczorne wyjście do Naszej knajpy, ale bez Ciebie ... długa samotna noc i sobotnie poranek który będe chciał przespać do samej pracy .... później praca, klikanie po necie ... i znowu samotny wieczór ... samotna noc .... pusty poranek i do pracy. po pracy znowu będę najszczęśliwszym człowiekiem na świecie .... tylko muszę dotrwać ... postaram się ... dotrwam .... będziemy za soba tęsknić gdzieś między wszystkimi codziennymi zajęciami i spotkaniami ? byłas smutna jak mi powiedziałaś że .... jak się dzisiaj rozstaniemy to zobaczymy się dopiero za trzy dni ... trzy długie dni .... i jeszcze dłuższe noce .....
pewnie na blogu przeczytasz kilka stęsknionych postów napisanych przez stęsknionego Przyjaciela, tęskniącego za swoją Przyjaciółką ....  może zadzwonisz ? może napiszesz sms'a ?

środa, 8 lutego 2012

.... takie tam

zastanawiam się ...

czy będziesz chciała czytać mojego bloga ... jako blog Przyjaciela ... czy będziesz chciała pisać na swoim ...

nauczyć się ....

uczucia schować głęboko w duszy, w mrokach codzienności, udawać że ich nie ma, że nie istniały, by było nam łatwiej być przyjaciółmi, trzymać ręce przy sobie i ustami nie dotykać, nie dotykać włosów i nie przytulać za bardzo, a tylko pozwalać na przytulenia, nie mówić miliona rzeczy których sobie przyjaciele nie mówią, i nie wspominać ... nie wspominać wszystkiego co się działo ... wspomnieniem niech będzie ten blog ... nieraz będę go czytał i Ty też, choć nie jestem tego pewien. tyle sprzeczności się pojawiło. muszę się mnóstwa rzeczy nauczyć .... ale chcę.

przyjaciele ....

nie sypiają ze sobą, nie są partnerami, nie żyją ze sobą w związku ... emocji też już nie ma, odeszły, minęły ... zostały pominięte, zamiecione pod dywan codzienności ...  dzisiejsza i wczorajsza rozmowa .... teraz jeszcze przez jakiś czas będziemy bardzo dużo rozmawiać .... będziemy szukać jakiegoś złotego środka, by każde z nas nie krzywdziło za bardzo drugiego .... musimy nauczyć się wielu rzeczy od nowa ... znaczy się JA się muszę nauczyć wielu rzeczy od nowa .... zatraciłem się bez reszty i teraz nadszedł czas powrotu, powrotu do realnego życia .... tylko ...

wtorek, 7 lutego 2012

jest dobrze ....

ten post to przekaz dla wszystkich moich znajomych i przyjaciół .... jest OK, jest dobrze.

poniedziałek, 6 lutego 2012

coś optymistycznego ....

własnie, jesteś tuż obok, mogę na Ciebie popatrzeć, mogę się do Ciebie przytulić ... nie ma łez ... choć do szczęścia Ci brakuje .... staram się patrzeć w przyszłość z pewnym optymizmem, ale .... właśnie, do szczęścia brakuje Ciebie. nie wiem co się będzie działo. boję się. obawiam się tego że Ty nie wiesz czego chcesz .... również czego nie chcesz ...
jest takie coś, jeżeli komuś dajesz swoją obecnością radość i szczęście, kiedy ta druga osoba poza Tobą świata nie widzi, kiedy w każdej myśli jest zawarta Twoja osoba, kiedy idąc spać i budząc się myśli o Tobie, kiedy nie zdaje sobie sprawy z wielu rzeczy .... nie odtrącaj tej osoby, wiesz, pamiętam jak mówiłaś, że dzisiaj masz pełno znajomych którzy chcą Ci pomóc, a miałaś chwile, kiedy nie miałaś się do kogo zwrócić, wyciągam do Ciebie pomocną dłoń. nie odtrącaj mnie, pozwól mi być przy Tobie. stawiaj warunki, wymagaj, nie ma sprawy. dostosuję się na tyle na ile potrafię, by nie zatracić swojego "ja", które gdzieś po drodze się zatraciło bez reszty w Tobie .... wiem, bez sensu to wszystko, nie potrafię zebrać myśli, chciałbym napisać milion rzeczy, ale nie chcę żebyś na czytaniu spędziła całą noc.
..... cdn, pewnie jeszcze dzisiaj, tylko znajdę chwilę na zebranie myśli.. ....

a jednak ....

łzy, szloch, płacz, smutek .... niestety to nie ja .... to Ty, co boli jeszcze bardziej .... dlaczego droga do szczęścia jest tak przepełniona smutkiem i bezsilnością.... nie patrze na zegarek, nie liczę czasu .... jeden z tych dni co jak się skończy nie wiesz co przyniesie następny .... jeden z takich dni co najlepiej jakby trwał .... po prostu trwał i się nie skończył ... gdzieś pomiędzy tym wszystkim staram się odnaleźć. nic nie jest dobrze, płaczesz, jesteś smutna ... nie wiem dlaczego, nie chcę zapytać, Ty nie chcesz powiedzieć, i stąd taka a nie inna sytuacja. nie chcesz obejrzeć ze mną avatara, może to i lepiej, ja nie chcę obejrzeć Władcy. patrzę na Ciebie i nie wiem co się z Tobą dzieje ... czy to wszystko przeze mnie ?     może to się dzieje gdzieś poza nami ... nie potrafię Ci pomóc ... cieszę się że pozwalasz mi być ze sobą, blisko, a zarazem daleko ... wiem, wiem, miałem nie pisać na blogu. w ogóle, nie pisałbym, nie chcę pisać, ale widzę co się dzieje. to nie może być tak że zamykasz się w sobie ... . nie wytrzymam jak dzisiaj usłyszę od Ciebie "chcę być sama" .... nie, nie dzisiaj i nigdy. ..... przepraszam ...

koniec pisania ....

to ostatni post na blogu. spokojnie, nie mam zamiaru dokonywać jakiejś autodestrukcji. nie mam zamiaru wyjeżdżać. po prostu - przestaję pisać.
przestaję pisać do Ciebie, przestaję pisać w ogóle.
tak, wiem, lubiłaś czytać mojego bloga. czytałaś go wiele razy, nieraz kilka razy tego samego posta....
ale się coś zmieniło. gdzieś w ciągu ostatnich 48 godzin coś się cholernie zmieniło.
nie wierzę że to wszystko tak po prostu się zmieniło w ciągu  ostatniego weekendu. ale .... nie mam innego wyjścia.to nie jest post pożegnalny. będziemy się spotykać, rozmawiać ....
pisać już po prostu nie chcę ...
prawdopodobnie - jeżeli czytanie tego bloga zacznie mi sprawiać zbyt duży ból .... post po poście zacznę równie usuwać ...
czytam ostatni raz swojego własnego bloga, na którego łamy przelewałem emocje związane z Tobą i wspólnie spędzonymi chwilami ...
z każdym postem mam w pamięci sytuację, zdarzenie, gest ... nie są i nigdy nie będą dla mnie tylko wpisami na blogu. dla mnie będą zawsze kawałkiem mojego życia ...
23:20, 5 luty 2012 - czas się zatrzymał. postaram się w tej nicości, błądząc po omacku znaleźć jakąś drogę ... wiem że to nie będzie łatwe ... wiem że może boleć ... wiem że nie będzie już tak samo ... nie wiem jak to się skończy ... szpileczki wbijane powoli nie bolą tak bardzo, bolą dopiero jak się chcemy poruszyć ...
i własnie postanowiłaś się poruszyć....  i czuję każdą z tych szpileczek.







porównując moją obecną sytuację do systemów operacyjnych - mam po prostu jeden wielki BSOD

niedziela, 5 lutego 2012

bezsilność ....

jak będziesz chciał pogadać ....
będziesz chciała ?
797 ..

something wrong ....

and i don't know what you feel

Władca ....

tak. nie chciałem nigdy zrozumieć i poznać sagi "władca pierścieni", z całego świata fantastyki akurat "władcy .." i "harrego .." nie chciałem poznać. nigdy nie czułem takiej potrzeby i po prostu nie chciałem. nadal .... nie chcę. pewnie się zastanawiasz - to co ja robię oglądając "avatar'a". może bardziej taki gatunek fantastyki lubię - nieco mniej baśniowy ? nie, nie napiszę że jestem "za stary na bajki". cały czas je lubię. ale je wyżej wspomniane ... może sa dla mnie za długie ?

avatar i Ty ...

zmęczona jesteś. wiem. zaprzeczasz że chcesz spać. zasypiając po chwili. śpisz. po prostu śpisz. tuż obok. mam Cię na wyciągnięcie ... ust. ale nie chcę Cię obudzić. może nawet się nie obudzisz, ale zakłóci to Twój sen. nie chcesz ze mną rozmawiać ... zmęczenie ? czy niechęć ... obudziłaś się "nie swoja". dlatego tak chciałem żebyś jeszcze pospała. wczoraj o tym rozmawialiśmy ...... chcesz w niedzielę spać do obiadu .... tylko o jakim obiedzie myślałaś ? znowu nie ma wody ... Twoi Rodzice się martwią. Ja też.
oglądam Avatara zerkając na Ciebie jak sobie śpisz.
tak spokojnie oddychasz. zapytałaś się mnie czy spałem. Tak, spałem. Spałem obok Ciebie. zasnąłem. chciałem zasnąć by się obok Ciebie obudzić ....
nic mi się nie śniło albo też nic nie pamiętam. patrzę na Ciebie ... jak śpisz. śpisz spokojnie. zmęczona. .... nie chcę nawet kichnąć by Cię nie zbudzić .... idąc do kuchni ide na palcach ... by Cię nie zbudzić ... tak słodko wyglądasz kiedy śpisz ....

spać ....

nauczyłem się przy Tobie spać .... znaczy się .... spać, tak po prostu. jak noc jest od spania .... dzisiaj po prostu spałem. znaczy się spaliśmy. jak normalni ludzie - głupio brzmi. wiem. ale nie wiedziałem że mogę. że potrafię.

piątek, 3 lutego 2012

dwa dni ... dwie noce ....

luty zaczął się dla Nas wspaniale. wspaniałym dniem, przepiękną nocą. wymykaniem się o piątej rano. jak małolaci ... dzień pełen wrażeń, noc pełna wzruszeń ... przez cały czas jedna myśl - by się ta chwila nie skończyła.  ....

następy dzień, poranna kawa. Twoje spojrzenie spod przymkniętych powiek, zaspane oczy, uśmiech na twarzy i spokój ...

cały dzień wspólnych zajęć - trochę łażenia po mieście, trochę załatwiania różnych spraw, było zimno ... pamiętasz ? ja też nie ... bo byłem z Tobą i nic poza tym nie było ważne ....

następna noc ...
długa rozmowa, bardzo długa .... do rana. szczera, uczciwa, bezpośrednia. chwilami bolała. ale musiała być. musiała się odbyć. może niekoniecznie akurat w tą noc. ale już mamy ją za sobą ....
dała do myślenia - ale na kilka godzin. zrozumiałem. i Ty tez coś zrozumiałaś.
i tak powinno być.
nieco wcześniej....
poranek, mały stresik ;), wspólne sniadanie.....

nie potrafię opisać każdej wspólnie spędzonej minuty, każdej chwili, każdego Twojego dotyku i każdego spojrzenia ... było tego mnóstwo - całe mnóstwo, jednak nie tyle by nie zatęsknić ....

wczoraj ... o 22:32 ....

usłyszałem od Ciebie jedno zdanie ... na sam koniec Naszej rozmowy ... nie wierzyłem że to usłyszałem ... czy Ty to naprawdę powiedziałaś ? czy z Twoich ust padły te słowa ? czy to może zmęczenie zrobiło mi świństwo i podstawiło to co chciałbym po prostu usłyszeć ?

do tej pory zastanawiam się czy powiedziałaś to co usłyszałem  ...

jeśli tak - czy usłyszę to od Ciebie jeszcze raz ?

prawo Murphego ....

jednak to nie jest tak .... może być mimo wszystko dobrze. należy postawić na szczerość i uczciwość. powiedzieć wszystko. wszystko jak Przyjacielowi. że nie będzie mu łatwo pewnych rzeczy zrozumieć ? a co tu rozumieć ?
rozmowa o przeszłości ...
ona już minęła ....

środa, 1 lutego 2012

prawo murphego nr 27

27. Zawsze, kiedy wydaje ci się, że będzie dobrze - kompletnie się mylisz.

wtorek, 31 stycznia 2012

bluza ...

mam nadzieję że nie obudzisz się z pomarańczową twarzą :)

rozmowa ...

tak samo nie wiesz czy czegoś chcesz jak również czy czegoś nie chcesz.
przegadaliśmy dzisiaj kilka godzin. uśmiechałaś się. śmiałaś. uroczo ...

jak myślisz że źle się pisze na lapku to popisz sobie jedną ręką - polecam literkę "ą" :)

rozmawialiśmy ...
długo.
o rzeczach ważnych. i tych mniej ważnych.
o sprawach Twoich i moich. o Naszych sprawach również.
.....

nie chrap :)

4 godziny ...

tyle zostało Ci snu, a mi tego dziwnego szczęścia jakie mi dajesz śpiąc obok ...
tyle zostało do "powrotu na Ziemię" ...
tylko tyle zostało do naszego wspólnego poranka ... i następnego wspólnie przeżytego dnia ...

ale dla tego mojego stanu .... chciałbym zatrzymać czas.

pytania ...

tak, wiem, pewnie się rano zapytasz - co Ci takiego mówiłem jak spałaś ...

a ja Ci nie powiem ....

noc ...

zasnęłaś. przytulona, masz spokojny sen. oddychasz powoli, miarowo. wsłuchuję się w Twój oddech. czując zapach Twoich włosów. głaszcząc Cię po głowie. starając się nie obudzić. powiedziałem o wszystkim o czym nie potrafiłem Ci powiedzieć, samą swoją obecnością sprawiasz że jestem szczęśliwy.

dziękuję Ci za to moja Przyjaciółko.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

totalnie ....

odleciałem, odpadłem, odfrunąłem ...
przez chwil kilkadziesiąt byłem w innym świecie
niby tutaj ....
ale jakże daleko ...
i TY też ....

czułem to

trochę "włochato" ;)

rozchylone usta,
w miłosnym uniesieniu,
nierówny oddech ...
zapach ...
i smak ... mówiący co się dzieje ...
namiętny pocałunek i przymknięte oczy - by ukryć. ukryć niemożliwe do ukrycia.
dotyk, Twoje dłonie i moje ... ciepło ...
dreszcze, moje dłonie na każdym skrawku Twojego ciała ...
patrzę ...  kiedy otwierasz na chwilę oczy - uciekasz wzrokiem - jakbyś się wstydziła ... emocji.
emocji, pożądania i ...
zaczynam Cię smakować ...
powoli ...
z każdym muśnięciem się zmieniasz ...
jesteś ...
jesteś tuż obok, ale jakby we mnie ....
....

sobota, 28 stycznia 2012

" .... nic nie jest dobrze ..."

zdanie które .... ech, kończę dzisiaj chyba o 20 - więc zobaczymy się o 20:20 ? może 20:25 ?
staram się nie myśleć - ale wiesz że to trudne.

coś się wydarzyło ....

czy to od wczoraj się tak źle czujesz ?

b e z s i l n o ś ć . . .

.  .  .

nie martw się ...

zrozumiałem że nasze spotkania to nie tylko ... kontakt fizyczny /dość dyplomatycznie ?/. brakuje mi cholernie rozmowy z Tobą, jakiejś takiej intelektualnej bliskości.

wiesz - za 15 minut kończysz pracę :)

szkoda gadać, nie potrafię nawet myśli zebrać w całość

w głowie chaos ....

a w sercu konieczność spotkania, nieodzowność rozmowy, niezbędność pocałunku, zasadność przytulenia .... dzisiaj jest niedobry dzień na zwariowanie, ale może się i tym skończyć, wybiegnę w samych rękawiczkach na rynek i zacznę krzyczeć "ZWARIOWAŁEM" ....
może nie aż tak, ale jest blisko.

będąc z Tobą - zdałem sobie sprawę jaki ja mam bajzel w swoim życiu.
właściwie to nie jest bajzel - to raczej spostrzeżenie, że cała przeszłość jest już dawno złożona w  drewniane skrzynie izamknięta gdzieś na dnie - a ja stoję w pustym wielkim magazynie.

z czym Ty masz problem - ja mając dużo więcej czasu - uporałem się skutecznie.

z przeszłością

jestem tutaj, nie bój się ....

zawsze jak potrzebujesz z kimś porozmawiać, do kogoś pomówić, ponarzekać, posmutkać, łzę uronić, poczuć bliskość drugiej osoby - zawsze jak masz potrzebę by usłyszeć dobre słowo, kogoś posłuchać, pośmiać się, poczuć bliskość drugiej osoby ...
zawsze jestem.

wczorajszy wieczór nie był najlepszą chwilą na spotkanie. dzisiaj chciałem Cię odprowadzić rano do pracy - ale to też nie był najlepszy pomysł. żyję nadzieją, że jakoś wyrwiemy choć kwadrans wieczorem.
nieraz nie wiem, czy naszych spotkań brakuje bardziej Tobie czy mi ....

jest takie uczucie, które potrafi zdołować bardziej niż niejedno inne - pozornie uważane za gorsze ... kiedy widzimy cierpienie i problemy drugiej osoby, kiedy pragniemy coś zmienić, w jej życiu, w jej otoczeniu ... po prostu pomóc. mnie dołuje moja bezsilność.

wiem że dasz radę, pokonasz wszystkie przeciwności. jesteś silna. może trochę zagubiona, ale masz w sobie siłę.

ja mam wyrzuty sumienia - czy swoją obecnością w Twoim życiu nie zabrałem Ci za dużo czasu.

miliony myśli ....

w każdej kawałek Ciebie ...

piątkowy wieczór .....

poszedłem do kumpla, by się odchamić, zapodał film - niby hit "Sztos 2" - a wyszło jak zawsze, w skali 0 - 10 to film ten u mnie dostaje "za pochodzenie" 6, normalnie by dostał z 5 - ogólnie - nie polecam.
powrót był rześki.
skończyłem Grocholę "A nie mówiłam" i zacząłem drugi tom "serce na temblaku".
martwiłem się ... rozmyślałem ... tęskniłem ....

system failure ....

poranne zajęcia z zamarzniętym miałem /tia, polewaj wodą by się nie zapalił, teraz przy -8 łup go kilofem/. wszystko szło ok - ale w pewnym momencie poczułem gorąco, kolory mi zniknęły z wizji, obraz zaczął zanikać ..... "wróciłem" do siebie jak siedziałem na schodach.
niestety, "system overhead" nadal nie pozwalał się poruszyć, a świat wokół jakby nie istniał.
zostałem załadowany do samochodu.

i tak zacząłem sobotę ...

piątek, 27 stycznia 2012

next happy day ...

tak, następny szczęśliwy dzień, z tych gorszych należy wyciągać wnioski i .... nie popełniać tych samych błędów. czy jest OK ? jest. czyż nie ?
roziskrzone oczy, rozwiane włosy, przyśpieszony oddech .... zaryzykuję - tęsknimy za sobą - Ty pewnie dorobisz do tego "jako przyjaciele" a ja nie będę starał się tego prostować. bo przecież - w obydwóch naszych przypadkach - wszystko się dzieje inaczej .... niż byśmy chcieli ? może nie. może każde spotkanie /prawie każde/ zaczynamy od tego że między nami nic nie ma. i tak w tej "nicości" spędzamy fantastyczne chwile, które później - kiedy nie ma Cię obok - wspominam.
ech. przestałem myśleć "dlaczego ?" przestałem się zastanawiać. przestałem pytać. mniej o pewnych rzeczach mówię. i jest chyba lepiej.

ze wskazaniem na "chyba".
z cała pewnością nie jest gorzej. pewnie jeszcze niejeden kryzys nas czeka. ale ....
widocznie tak musi być. zauważyłem ze nie poruszając pewnych tematów - Ty ich też nie poruszasz, więc albo jest OK, albo .... obydwoje wychodzimy z założenia że tak jest lepiej.


zaraz zniknę za drzwiami, zostawiając Cię z myślami, wspomnieniami i tęsknotą.

kiedy się teraz zobaczymy ?
nie wiem, jest weekend. jutro idziesz do pracy - ja też.
pewnie się nie spotkamy.
a może gdzieś nam się uda urwać kilka minut :)
pewnie nie damy radę bo ja dięna 12 a Ty kończysz o 14.

niedziela, 22 stycznia 2012

siedze i palę ...

odpalam jednego papierosa za drugim. myślę nad tym co napisałem w poprzednim poście. ale tak może będzie lepiej. może rzeczywiście ... zacznij decydować kiedy mnie potrzebujesz. tym razem przewidziałem naprawdę wszystkie możliwości. od skrajności do skrajności. swój egoizm muszę odłożyć na półeczkę :)

jak dać mi do myślenia na długie godziny ....

"oboje więcej rozumiemy niż by się mogło wydawać drugiej osobie"

"chociaż z drugiej strony czasem mam wrażenie że mnie nie rozumiesz lub nie chcesz zrozumieć lub jak kiedyś już mówiłam, są rzeczy które niby sobie zdajesz sprawę z ich istnienia jednak....nie dopuszczasz ich do myśli"
czytam i czytam to w kółko.
wiem w jakich okolicznościach mi to napisałaś. wiem co ja Ci napisałem. 
 
Jeżeli już o coś zabiegasz, idź na całego, 
w przeciwnym razie nawet nie zaczynaj.
 
powyższe słowa nie dotyczą Ciebie. a wiesz dlaczego ? ponieważ Ty nigdy o nic nie zabiegałaś. to ja, jak wariat żyję w swoim malutkim świecie. próbuję. próbuję Cię czymś ... zarazić. ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. pamiętasz co Ci wczoraj powiedziałem ?
spotkaliśmy się o ... ponad rok za wcześnie.
tak. o rok, może półtora roku. najłatwiej by było napisać "o pięć lat" - ale nie. półtora roku.
i od samego początku mi mówisz o rzeczach które ja WIEM, tak, więcej rozumiem niż by Ci się mogło wydawać. rozumiem Cię i zarazem nie masz we mnie zrozumienia. zdaję sobie sprawę z bardzo wielu rzeczy. zdaję sobie sprawę z istnienia tych rzeczy. i to nie jest tak do końca  "nie dopuszczam ich do myśli".
ok, może się zagalopowałem w kontaktach z Tobą. może za często chcę się z Tobą spotykać. może za często chcę z Tobą rozmawiać.
może spróbujmy inaczej ?
Ty zacznij mi mówić kiedy i jak chcesz się ze mną spotkać. jak to się ładnie mówi "przejmij inicjatywę"

jak nadal chcesz dzisiaj iść ze mną na spacer - napisz - ja o 18 kończę pracę. wiesz że nie mam planów na wieczór. więc jak coś to potuptamy :)
z fb i bloga na dzisiaj robię "Wyloguj"

"Jeżeli już o coś zabiegasz, idź na całego,
 w przeciwnym razie nawet nie zaczynaj."